Zadzwoniłem kiedyś do agencji coachingowej w Warszawie. Człowiek po drugiej stronie zapytał, czy interesuje mnie pakiet trzech sesji po 90 minut, czy może raczej długoterminowy program rozwojowy. Odpowiedziałem, że chciałbym wiedzieć najpierw, ile to kosztuje. Padła kwota 800 złotych za godzinę. Odłożyłem słuchawkę i zastanawiałem się przez chwilę, czy przypadkiem nie pomyliłem coachingu z leczeniem stomatologicznym.
Prawda jest taka, że coaching to rynek bez metryk. Nie ma tu cenników jak w aptece. Jeden człowiek weźmie 200 złotych, drugi 2000, trzeci w ogóle nie liczy w godzinach, tylko proponuje trzydniowe warsztaty za 15 tysięcy dla całego zespołu. International Coach Federation publikuje co kilka lat globalny raport, w którym próbuje oszacować, co się dzieje w branży. Z danych ICF wynika, że coachowie w różnych krajach liczą sobie od 75 do 600 dolarów za godzinę, w zależności od poziomu certyfikacji i doświadczenia. To spory rozrzut, ale wciąż mówi mało o tym, co konkretny menedżer IT zapłaci za coachingową pomoc w Polsce.
Spotkałem Scrum Mastera, który po trzech latach w jednej firmie postanowił dorobić jako coach. Certyfikat Professional Scrum Master w kieszeni, kilka projektów na koncie, referencje w miarę przyzwoite. Zaczął od 300 złotych netto za godzinę i miał kłopot, żeby kogokolwiek przekonać. Po roku obniżył stawkę do 200, ale zmienił model: nie pojedyncze sesje, tylko cykl sześciu spotkań z jasno określonym celem. Wtedy zaczęło się kręcić. Nie dlatego, że był tańszy, tylko dlatego, że klient wiedział, za co płaci. Coach bez struktury brzmi jak konsultant, który sprzedaje godziny, a nie rezultaty.
Korporacje płacą inaczej. Executive coach dla dyrektora IT w międzynarodowej korporacji to zupełnie inna kategoria cenowa niż sesja dla team leadera w 30-osobowym startupie. Według danych rynkowych z USA stawki executive coachingu zaczynają się od 300 dolarów za godzinę i potrafią sięgać 1200 albo więcej, jeśli coach ma na koncie pracę z C‑level i referencje z Fortune 500. W Polsce ta skala jest węższa, ale mechanizm podobny: im wyżej w hierarchii, tym wyższa stawka, bo ryzyko błędu kosztuje więcej, a efekt dobrego coachingu przekłada się na decyzje warte miliony.
Znam coachkę agile, która pracuje z zespołami IT. Nie liczy w godzinach, tylko w dniach. Jeden dzień warsztatów dla zespołu to 5000 złotych plus VAT. Trzy dni pracy z kilkoma zespołami w jednej organizacji to 12 tysięcy. Brzmi drogo, dopóki nie policzy się kosztu rotacji ludzi, opóźnień w projekcie albo nieudanego wdrożenia, które ciągnie się pół roku. Coaching dla zespołu ma sens ekonomiczny wtedy, gdy jest mierzalny. Jak nie wiadomo, po co ktoś przychodzi, to każda stawka będzie za wysoka.
Stawka to jednak tylko część równania. Druga część to pytanie, czy coaching w ogóle rozwiązuje problem, który masz. Widziałem sytuacje, w których menedżer płacił za coachingowe sesje, podczas gdy tak naprawdę potrzebował mentora, który powie mu wprost, jak przeprowadzić trudną rozmowę z zespołem. Coach nie doradza, nie pokazuje rozwiązań, nie uczy konkretnych narzędzi. Jeśli szukasz kogoś, kto powie ci, jak zrobić retrospekcję, potrzebujesz trenera, nie coacha. Jeśli szukasz kogoś, kto pomoże ci zrozumieć, dlaczego twoje retrospekcje nie działają, to coaching może mieć sens. Różnica nie jest kosmetyczna.
Spotkanie z coachem przypomina trochę spotkanie z dobrym architektem IT. Możesz przyjść z pytaniem o konkretną technologię, ale wyjdziesz z pytaniem o to, co tak naprawdę próbujesz osiągnąć. Coaching działa, kiedy problem nie jest techniczny, tylko ludzki. Kiedy projekt stoi nie przez Jirę, tylko przez to, że nikt nie chce powiedzieć na głos, że wymagania się zmieniły. Albo kiedy transformacja agile nie idzie, bo wszyscy udają, że rozumieją Scrum Guide, ale nikt nie wie, co zrobić z Product Ownerem, który nie rozmawia z zespołem.
Ile kosztuje godzina z coachem? Tyle, ile jesteś w stanie zapłacić za rozmowę, która może zmienić sposób, w jaki patrzysz na problem. Czasem to 200 złotych dobrze wydane, czasem 2000 źle zainwestowane. Różnica leży nie w cenie, tylko w tym, czy po wyjściu z tej rozmowy wiesz, co zrobić dalej.
Zdjęcie: Yan Krukau / Pexels
