Nie opuszczę Cię aż do śmierci, czyli co własna firma ma wspólnego ze ślubem

Z założeniem firmy jest jak ze ślubem – najpierw są przyjemności narzeczeństwa, a potem obowiązki małżeńskie.

Najpierw jest przyjemnie. Ktoś ma pomysł na produkt. Ktoś inny na jego zbudowanie, promocję, sprzedaż. Ludzie organizują się w zespół – wspólnie wymyślają, jak ten produkt „opakować w firmę”. Każdy stara się pokazać z jak najlepszej strony – angażując się, wspierając innych. Tyle co może, umie i chce. Zupełnie jak młodzi zakochani ludzie, którzy chcą przed sobą pokazać, że zależy im na tej drugiej stronie, na związku, na zbudowaniu czegoś wspólnego.

Często przychodzi taka chwila, że zespół przekształca się w firmę. Są współwłaściciele lub właściciel. Pojawiają się szef lub szefowie oraz pracownicy. Nie wiadomo skąd przychodzą koszty, zadania konieczne do zrobienia w określonym czasie, obowiązki wynikające z prowadzenia firmy. Weszliśmy w etap małżeństwa. Chcąc nie chcąc podjęliśmy wspólne zobowiązania. Musimy zapłacić ZUS do 10-go każdego miesiąca, przekazać dokumenty do księgowości, zakończyć kolejną fazę projektu, dostarczyć informacje dla inwestorów… i robić dziesiątki różnych rzeczy, których wymaga od nas nasza firma. Podobnie w małżeństwie – trzeba sprzątać mieszkanie, wynosić śmieci, robić zakupy czy zmywać. Nie da się od tego uciec. Nieważne, że tego nie lubisz, że Ci się nie chce. Skoro powiedziało się „biorę Ciebie za…, na dobre i na złe” to trzeba się z tego konsekwentnie wywiązywać.

A jak jeszcze pojawią się pracownicy- dzieci, to odpowiadamy nie tylko za nas, ale również za to, aby mieli oni co jeść (wypłaty!), gdzie spać (miejsce pracy), czym się bawić (narzędzia). Właściciele muszą być jak dobrzy rodzice – ustawiać granice, uczyć przez delegowanie czy wyznaczanie obowiązków, egzekwować i rozliczać, sprawdzać i kierować poczynaniami swoich podopiecznych. Na swoje szczęście właściciele mają możliwość rozstania się z pracownikami, a rodzic rodzicem zawsze pozostanie;)

Dlatego będąc szefami czy właścicielami firmy pamiętajmy – możemy się dalej dobrze wspólnie bawić, ale przede wszystkim musimy pilnować, aby nasza firma-rodzina działała sprawnie, skutecznie, efektywnie (nie każdą zabawkę przecież musimy kupować dzieciom…). A jeśli między rodzicami… przepraszam – wspólnikami są jakieś trudne sprawy, to należy wyjaśnić je szybko i skutecznie. Bo nie ma nic gorszego dla pracowników… przepraszam – dzieci, niż kłócący się i niezdecydowani rodzice.

Wysyłamy bezpłatne materiały dla kadry zarządzającej o tym jak skutecznie wykorzystać IT w biznesie

Wyślemy Ci najnowsze artykuły, case studies, porady
+ unikalne materiały tylko dla czytelników newslettera

Gwarantujemy 100% prywatności. Nie będziemy się dzielić Twoimi danymi.

Share Button

Polecam także:

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *