Gdzie są moi klienci?

Biznes Gazeta Prawna opublikowała ostatnio na swych łamach aktualną mapę województw z informacją o procentowym dostępie ich mieszkańców do internetu. Skłoniło mnie to do zastanowienia się chwilę nad możliwościami naszego rodzimego rynku odbiorców produktów internetowych. Przemyślenie to wiąże się również z postawą hura optymizmu młodych deweloperów i częstym brakiem realnego spojrzenia na kwestię sprzedaży własnego produktu.

A zatem, gdzie są moi kochani klienci? To pytanie powinien sobie zadać każdy kto planuje coś sprzedać. Jednak czy każdy jest gotów na brutalną i szczerą prawdę?

 

Przyjmijmy, że jesteś autorem świetnej aplikacji mobilnej. Ponieważ jest to wręcz genialne dzieło to będzie ono kosztować w appstorze 0.89€. Dodatkowe zyski planujemy osiągać ze sprzedaży dodatków dostępnych w aplikacji. Stawiamy na młodych i mobilnych zatem wstępnie grupą docelową są gimnazjaliści i licealiści. Wiemy zatem co mamy i komu chcielibyśmy to sprzedać. W ramach zupełnie innego procesu dowiedzieliśmy się też, że stworzenie naszego dzieła pociągnie za sobą koszty w wysokości 50 000zł.

Tu jednak rodzą się dwa pierwsze pytania. Czy przeciętny nastolatek będzie chciał wydać swoje kieszonkowe na naszą aplikację? W zasadzie ilu jest tych nastolatków?

 

Odwołajmy się do twardych danych. Na potrzebę przykładów pozwoliłem sobie bazować na dostępnych danych GUS oraz publikacjach różnych instytucji odpowiedzialnych za poszczególne obszary. Dane pochodzą z różnych okresów i należy brać poprawkę na ich zmiany w czasie, szczególnie dotyczy to informacji związanych z dostępem do internetu. Podkreślam też, że moim celem jest wskazanie pewnego procesu jaki powinien zajść w trakcie planowania sprzedaży a nie polemika z rocznikami statystycznymi.

 

A więc zaczynamy od 38 500 000 rodaków mogących kupić Twoją aplikację. Określiliśmy jednak na początku, że aplikacja skierowana jest do nastolatków. Tych niestety w naszym kraju jest jedynie 19% a to nie do końca prawda ponieważ liczba ta obejmuje osoby poniżej 18 roku życia a więc niemowlęta też. Liczby są wciąż duże więc zaokrąglimy i uznamy, że interesuje nas połowa tej grupy (od 9 do 17 roku życia). Zatem z całej populacji wybieramy 9,5% co daje nam 3 657 500 nastolatków.

 

No dobrze ale ile z tych osób ma dostęp do internetu i co ważniejsze do internetu mobilnego. Tu okazuje się, że jest to zaledwie 8,7% obywateli Polski. Ponownie zakładając, że ta skala jest proporcjonalna (a nie jest!) możemy przyjąć, że z obecnie wytypowanej grupy powinniśmy pozostawić jedynie 8,7%. W tym momencie liczba naszych potencjalnych odbiorców spadła do około 318 000 osób.

 

Jeśli nasza apka kosztuje 0,89€ z czego około 30% oddajemy do Apple to sumarycznie możemy na tym biznesie zarobić  około 820 000zł. Brzmi fajnie? Być może, jednak nie ma się co cieszyć ponieważ od tych pieniędzy przede wszystkim musimy odjąć koszty produkcji, marketingu i użytkowników Androida ;) A więc nasze złote góry szybko topnieją.

 

Jako ostatni gwóźdź do sprzedażowej trumny dodam tylko iż prawdopodobieństwo uzyskania 100% wysycenia swojej grupy docelowej jest raczej zerowe. Pewnie w zależności od optymizmu oraz środków przeznaczonych na marketing możemy realnie liczyć na kilka do kilkunastu procent udziału. Jeśli stworzymy hit to być może uda nam się przeskoczyć próg kilkudziesięciu procent.

 

Podsumowując dotychczasowe suche i tendencyjne obliczenia. Rozpoczynając jakikolwiek biznes warto opracować sobie model wyliczeń pozwalający oszacować odbiorców. Warto bazować na danych statystycznych dostępnych w różnych instytucjach i warto zakładać różne scenariusze wydarzeń. Trzeba pamiętać, że każde nasze szacunki obarczone są różnymi błędami. Do tego zachowania klientów nie są do końca przewidywalne. Istnieje jednak szansa, że wszystkie te zabiegi pozwolą nam podjąć korzystne decyzje i pokierować swoją firmę w odpowiednią stronę. Nie od dziś wiadomo, że znaczna liczba przedsięwzięć upada nie z powodu braku finansowania, pomysłów lub technologi tylko z powodu braku odbiorców. O tym należy pamiętać :)

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *