Czy warto być egocentrykiem?

Odbyłam ostatnio z córką ciekawą rozmowę o egocentryzmie. Właściwie to wygłosiłam monolog, ponieważ ona, jak przystało na zbuntowaną nastolatkę, nie bardzo mnie słuchała, a ja, jak prawdziwy upierdliwy rodzic, nie bardzo się tym przejęłam. Być może jest to dowodem, że obie znamy z autopsji omawiane zagadnienie.

Egocentryzm (łac. ego – ja + centrum – środek) to tok rozumowania polegający na centralnym umiejscowieniu własnej osoby w otoczeniu. Przekonanie o tym, że jest się najważniejszą osobą i świat kręci się wokół nas. Egocentryzm jest naturalną postawą rozwojową na określonym etapie rozwoju dziecka, dokładnie w okresie przedszkolnym. Później w życiu dorosłym, teoretycznie jest objawem niedojrzałości, a co za tym idzie niedostosowania do życia w społeczeństwie.

Obserwacja dostarcza jednak niezliczonych dowodów na to, że bardzo wielu z nas nie wyrasta z egocentryzmu. Ba! Wygląda nawet na to, że jest on niezbędny do życia w społeczeństwie, a szczególnie do osiągnięcia sukcesu w biznesie i korporacji. Wystarczy poczytać biografię Steva Jobsa, żeby nie mieć najmniejszych wątpliwości, że był osobą skrajnie egocentryczną (a może nawet socjopatą). Większość z nas mimo to, zazdrości mu osiągnięć, tylko czy chcielibyśmy być  taką osobą? Bez skrupułów, bez sentymentów, bez wartości rodzinnych, po cudzych karierach do celu – wydaje się straszne…. A jednak ja lubię swojego IPhonea i jestem za niego Stevowi wdzięczna.

Temat jest na czasie nie tylko z powodu Jobsa, ale również dyskusji o absolwentach, którzy mają niezwykle wysokie mniemanie o sobie i żądają wysokich wynagrodzeń już na początku kariery. Czy mnie to razi? Tak. Czy chciałabym, żeby moja córka przejawiała taką postawę wobec pracodawcy? Tak.  A wobec mnie? Nie.

 Z całą pewnością najlepiej jest mieć wysoką ale adekwatną samoocenę. Znać swoje mocne strony i umieć je wycenić. Czasem jednak lepiej je zawyżyć, być może otoczenie się nie pozna, a w przypływie doświadczenia szybko uzupełnimy brakujące kompetencje. Kluczem do sukcesu staje się tu wyważenie,  żeby przypadkiem nie przedobrzyć. Wiele młodych osób to potrafi, ci starsi mają problem, bo zostali wychowani zgodnie z duchem ujmowania sobie.

Rodzice mnie uczyli, że mądrzejszy ustępuje głupszemu, że trzeba opiekować się młodszymi i słabszymi, że starszym zawsze należy się szacunek, że wszystkim trzeba się dzielić, a wręcz wskazane jest oddać, że nie wolno pyskować i trzeba czekać na swoją kolej. Tak silnie udało im się wdrukować mi te zasady, że inne zachowanie budzi moje rozczarowanie. Niestety wszystko to niezwykle utrudnia odniesienie sukcesu i zrobienie kariery. Dzisiaj nie można cicho czekać na swoją kolej. Trzeba naginać rzeczywistość i iść do przodu nie patrząc na ofiary. Może takie osoby są mniej sympatyczne ale mają większe szanse osiągnąć sukces.

Jednak arogancja nie zawsze się sprawdza i ma również pułapki. Cierpi na tym nie tylko etyka biznesu ale również relacje z klientem. Co z tego, że wierzymy w swoje możliwości, jeśli nikt nie będzie chciał nam za nie zapłacić. Tylko osoby posiadające odrobinę geniuszu jak Jobs mogą sobie pozwolić na niesłuchanie innych, ponieważ potrafią kreować potrzeby, dają ludziom rzeczy o których jeszcze nie wiedzieli, że ich potrzebują. Reszta niestety (a może na szczęście) musi nauczyć się słuchać, rozumieć i mieć szacunek do klienta. Nie zaszkodzi również odrobina pokory wobec otrzymywanych informacji zwrotnych, bo to rozwija.

Cieszę się, że w tych niesprzyjających czasach szczęśliwie jestem otoczona ludźmi, którzy potrafią spojrzeć poza własne ego. Może nie stworzymy wielkiej korporacji ale poczucie sensu i dobre relacje z ludźmi z pewnością nam to wynagrodzą.

Share Button

Polecam także:

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *