Dobre praktyki współpracy

Będąc klientem i realizując swój projekt w oparciu o podwykonawców, jeszcze przed podpisaniem umowy staramy się zweryfikować ich rzetelność. A jak wygląda sytuacja z drugej strony? Czy jako wykonawca nie powinniśmy również zweryfikować kilku podstawowych informacji o naszym przyszłym kliencie? Czy są klienci, z którymi nie powinniśmy podejmować współpracy? Odpowiedź na te pytania może nas niejednokrotnie uchronić przed nadciągającymi kłopotami.

Read more

Płacić VAT od pro-formy, czy nie?

Dziś wpis nieco z innej beczki ale bardzo interesującej dla przedsiębiorcy.

Od nowego roku ustawodawcy zafundowali nam mały zawrót głowy w kwestii faktur, konkretnie sprawa dotyczy faktur pro-forma. Problem dotyczy odprowadzania podatku VAT od dokonanych sprzedaży. Nowe przepisy rozluźniły nieco definicję dokumentu jakim jest faktura i dość niefortunnie objęły swoim działaniem faktury pro-forma stosowane jedynie jako wezwanie do zapłaty. Wg obecnej interpretacji może dojść do paradoksu polegającego na obowiązku odprowadzenia VATu zarówno od pro-formy jak i później od finalnej faktury VAT.

Szczęśliwie jednak nie jest tak źle i Krajowa Izba Podatkowa przedstawiła wyjaśnienie i odpowiednią interpretację, na której warto się oprzeć. Kompletne wyjaśnienie jest dostępne oczywiście na stronach KIP.

Dla niecierpliwych dodam tylko, że rozwiązaniem jest wystawienie pro-formy w kwocie brutto bez wykazywania stosownych podatków oraz poinformowanie o taki obowiązku w późniejszym czasie. A teraz przeczytajcie całość! :)

Introwertycy atakują!

Dziś chciałem podzielić się refleksją, która mnie naszła. Wręcz nawet paradoksem :) Życie pokazuje, że adaptacyjne metodyki są silnie wprowadzane głownie przez zespoły IT. Nie spotkałem jeszcze klienta wyrażającego otwarcie zainteresowanie takową. W wielu firmach to właśnie zespół wymusza zmianę podejścia. Zatem to grupa stereotypowych introwertyków silnie lobbuje za poprawą komunikacji z klientem. Walczą o współpracę i zespół.

Obserwuję nowe ciekawe czasy. Już dziś informatyk nie jest tylko smutnym gościem w koszuli w kratę. Ale boję się myśleć, że za kilka lat podstawową kompetencją programisty będą techniki NLP  :)))

Na deser dwa sucharki o informatykach:

Czym różni się informatyk introwertyk od informatyka ekstrawertyka?
Ten drugi w trakcie rozmowy patrzy na twoje buty.

Podziel się swoim organizerem :)

Ostatnia zmiana organizacji pracy skłoniła mnie do podzielenia się kilkoma doświadczeniami z tym związanymi.

Pewnie jak każdy zaczynałem od prostej listy ToDo i kalendarza. Rozwiązanie takie sprawdza się tak długo jak jesteśmy w stanie w głowie zapanować nad tym co zapisujemy. Zazwyczaj osiągnięcie tego etapu nie zajmuje wiele czasu.

W naszej branży często z rozwiązaniem przychodzi firma. Wszelkie bugtrackery i inne systemy prowadzenia projektu pozwalają zbierać zadania do realizacji w jednym miejscu i jakoś nad nimi panować nawet jeśli bierzemy udział w sporej ilości projektów.

Co jednak jeśli chcemy zapanować też nad swoimi prywatnymi sprawami? Trochę głupio wrzucać zadanie o wytrzepaniu dywanów w firmowym organizerze ;)

Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z GTD. Od początku wspierałem się aplikacjami na laptopie i telefonie. OmniFocus był idealnym rozwiązaniem. Pracowicie i konsekwentnie zbierałem wszelkie zadania w inboxie. Robiłem co mogłem aby regularnie je przeglądać i porządkować. Z realizowaniem też jakoś sobie radziłem czyli system działał.

Z czasem jednak moja droga z GTD zaczęła się nieco rozchodzić. Model w jakim pracuję nie do końca pokrywał się z jego założeniami. Brakowało mi możliwości nadawania priorytetów dla zadań. Można było to realizować oczywiście za pomocą kontekstów ale to nie do końca miało sens ponieważ konteksty powinny być związane z możliwością wykonania konkretnej aktywności. Drugim problemem z jakim się zderzyłem to właśnie `miejscowość` kontekstów.

Być może coś pominąłem w trakcie lektury Davida Allena jednak podejmowanie działań w momencie gdy jestem w jakimś miejscu lub przy urządzeniu, kompletnie się nie sprawdzało. Cóż z tego że w kontekście `przy komputerze` miałem 5 zadań na weekend skoro pogoda dopisała i komputer włączałem dopiero w poniedziałek… jakieś 2 dni po terminie realizacji. Definiowanie dat końcowych też do końca nie rozwiązywało problemu. Pojawiały się sytuacje gdy w widoku zadań ze zdefiniowanym terminem było ich kilka i każde z innego kontekstu. W efekcie i tak musiałem ‘biegać’ z miejsca na miejsce. Czyli praca włożona w utrzymanie organizera była stratą czasu.

Postanowiłem trochę przemyśleć model własnego działania i poszukać innej drogi. Narzędzia powinny wspierać naturalne preferencje a nie wymuszać trudne zmiany.

Tak zainstalowałem sobie Things. Przepisałem cały organizer pozostawiając podział na projekty tam gdzie było to możliwe. Część zadań przedefiniowałem z użyciem obszarów odpowiedzialności, co jest świetnym rozwiązaniem w sytuacji gdy chcesz zachować jakąś część kontekstów z GTD ale nie wszystko traktujesz jako projekt. Przykładowo odkurzyć samochód to pojedyncze zadanie z obszarze auto. Nie widzę powodu do robienia z tego projektu i rozpisywania na niezliczoną ilość zadań :)

Obecny model pracy oparłem o priorytety. Mam zdefiniowane 4 poziomy (3 wyższe i 1 obniżający rangę zadania względem `normalnego`). Zadania posiadają również często swoje terminy zakończenia ponieważ są rzeczy, z którymi nie można się spóźnić. Tak czesto jak to potrzebne i możiwe przeglądam sobie zgromadzone wpisy. Czasem wszystkie, czasem tylko wybrane obszary lub projekty. Każdy taki przegląd owocuje dodaniem kilku wyższych priorytetów do zadań, czasem ich obniżeniem.

Zadania, które muszę wykonać pojawiają się dzięki tym działaniom w widoku ‘Today’. Widzę tam te zadania, których daty końca są bliskie oraz te które oznaczylem do realizacji ze wzgledu na priorytet. Rozwiązał się też problem nagłych wrzutek. Czy mi się to podoba czy nie, czasem coś takiego wpada i trzeba jakoś zareagować. Zatem umieszczam to od razu w widoku ‘Today’ i sprawa załatwiona.

Po 4 miesiącach nowego porządku jak na razie nie znalazłem dziury w systemie. Pozwala mi on elastycznie zarządzać tym co mam do zrobienia a z drugiej strony jestem w stanie utrzymać porządek w pracach. Widzę toczące się projekty, mam pogrupowane zadania względem obszarów zainteresowań itp. Jest lżej, choć praca nadal się sama nie wykonuje ;)

Gdyby ktoś chciał się podzielić swoimi doświadczeniami z organizacji pracy, to bardzo chętnie poczytam. Wciąż szukam ulepszeń i nowych możliwości na ułatwienie sobie organizacji pracy.

O rozwiązaniach dedykowanych i autorskich

Poszukując narzędzi informatycznych dla biznesu często stajemy przed dylematem wdrożenia gotowego rozwiązania lub stworzenia oprogramowania dedykowanego. Warto rozważyć kilka za i przeciw obu modeli aby móc podjąć lepszą decyzję i zaplanować rozwój naszej platformy.

Rozwiązania gotowe:

  • krótki czas uruchomienia
  • baza wiedzy dostępna na stronach producentów
  • możliwe wsparcie ze strony innych użytkowników oprogramowania
  • szybka rozbudowa o kolejne gotowe elementy
  • niski koszt początkowy
  • zakres funkcjonalności narzucony przez producenta
  • rozwój zależny od producenta lub społeczności
  • potrzeba dostosowania niektórych procesów biznesowych do możliwości narzędzia
  • koszt późniejszego wsparcia technicznego

Oprogramowanie dedykowane:

  • funkcjonalności idealnie dopasowane do przedsiębiorstwa
  • rozwój oprogramowania dyktowany aktualnymi potrzebami biznesu
  • możliwość dowolnego modelowania procesów firmy w aplikacji
  • niższy koszt utrzymania (często ograniczony do infrastruktury)
  • długi czas uruchomienia
  • znajomość systemu jedynie w obrębie wykonawcy i klienta
  • rozbudowa wymaga kolejnych prac developerskich
  • wysoki koszt uruchomienia narzędzia

Żadnego z powyższych modeli nie można polecić jako lepszego. Wybór powinien być podyktowany rzeczywistymi potrzebami biznesowymi jakie chcemy realizować przy pomocy naszego oprogramowania.

Jako ciekawostkę chciałbym przedstawić jeszcze jeden parametr często odróżniający oprogramowanie dedykowane od gotowego i równie często pomijany. Poniższe wykresy pokazują czas załadowania w oknie przeglądarki dwóch stron internetowych. Pierwsza z nich została stworzona od podstaw przez zespół, którego celem było zapewnienie możliwie szybkiego dostępu do prezentowanych informacji.

Drugi wykres przedstawia ten sam parametr czasowy dla serwisu opartego na popularnej platformie CMS. Założeniem projektu było w możliwie niskim budżecie dostarczenie bogatych funkcjonalności.

Dlatego w Rocket Studio analizujemy przede wszystkim potrzebny biznesowe aby rekomendowane przez nas rozwiązanie nie wymagało przebudowy zaraz po jego wdrożeniu i nie pociągało nieprzewidzianych kosztów.

Wysyłamy bezpłatne materiały dla kadry zarządzającej o tym jak skutecznie wykorzystać IT w biznesie

Wyślemy Ci najnowsze artykuły, case studies, porady
+ unikalne materiały tylko dla czytelników newslettera

Gwarantujemy 100% prywatności. Nie będziemy się dzielić Twoimi danymi.

UX o poranku :)

Otrzymałem dziś SMS o następującej treści:

od: PocztaSA

Przesyłka nr xXxXxXxXxXxXxXxXxXxX zostanie doreczona w ciagu 24 godz. W przypadku nieudanej proby doreczenia przesylka bedzie do odbioru w UP

Miło widzieć, że nasz narodowy dostawca poczty rozwija się i używa nowych mediów do informowania klientów o swoich usługach. Szkoda tylko, że nie bardzo wiadomo co z tą wiadomością począć. Niewiele wiem o przesyłce, którą mam otrzymać a informacja, że w przypadku niedoręczenia przesyłkę będę musiał odebrać sam jest w przypadku Poczty oczywista.

Może dobrym pomysłem byłoby zamiast magicznego numeru podać nazwę nadawcy?